|
Wywiad z Anną Di Franciscą (reżyserka)
Skąd pomysł na Jak spadające gwiazdy? Środowisko chóralne nie jest mi obce. Chciałam opowiedzieć historię, w której muzyka, szczególnie w tak „zbiorowej” formie jaką jest chór polimorficzny, łączy nawet największe indywidualności niwelując wszelkie różnice społeczne i kulturowe. Coś na kształt terapii.
Jak opisałabyś ten film zagranicznej widowni? Co wyróżnia go spośród innych europejskich komedii? Ta historia to katharsis. Edoardo cierpi żyjąc w kraju, w którym kultura nie jest tak ważna, jakby sobie tego życzył. Nie umie tego zaakceptować. Praca z chórem okazuje się dla niego czymś na kształt odkupienia, terapeutycznej przemiany. Główne motto tego filmu mogłoby brzmieć: „Jak przybycie nieznajomego może wywrócić życie do góry nogami”.
Uwielbiam europejskie komedie takie jak Dziewczyny z kalendarza, Goło i wesoło czy Nietykalni. Problemem jest stworzenie europejskiej komedii będąc włoskim reżyserem. Chciałabym nakręcić włoską komedię w europejskim tonie!
Jak wspominasz współpracę z międzynarodową ekipą? W filmie grali aktorzy z Hiszpanii, Argentyny, Włoch, Serbii… Fantastycznie! Praca z aktorami z różnych krajów i o różnych korzeniach kulturowych była wspaniałym i wzbogacającym przeżyciem.
W obsadzie znalazły się międzynarodowe sławy, nagradzani aktorzy tacy jak Maribel Verdú czy Miki Manojlovic. Jak ważny był ich udział w tym projekcie? Bardzo ważny. Moim zdaniem hiszpańscy aktorzy są przyjaźni i bardzo pomocni. Wspierali cała ekipę tworząc dobrą atmosferę. Miki jest doskonałym aktorem, fantastycznie przedstawił marazm Edoardo nie zapominając przy tym o najdrobniejszych, często zabawnych szczegółach.
Co w czasie kręcenia zdjęć do filmu sprawiło ci największą trudność? Praca w harmonii. Staram się być spokojnym, kobiecym reżyserem i zachować przy tym własny punkt widzenia. Jednocześnie zależy mi na utrzymaniu dobrej atmosfery i szacunku.
Każda komedia niesie za sobą anegdoty. Pamiętasz coś szczególnego? Każdą napiętą sytuację rozładowywał włoski aktor, Neri Marcorè. W ostatnim dniu zdjęć każda kobieta otrzymała od niego różę. Osiemdziesięcioletniego argentyńskiego aktora, Hectora Alterio wyróżniał charakterystyczny dla byłego żołnierza perfekcjonizm. Błąd na planie popełnił tylko raz. Przerwał zdjęcia i zaczął wszystkich przepraszać. Każdy mógłby się od niego uczyć tak eleganckiego zachowania!
Powrót do Jak spadające gwiazdy
|