Wywiad z Anną Franceschini

 

anna Franceschini

Anna Franceschini 2

Powrót do Casa Verdi

Wywiad z Anną Franceschini (reżyserka)

Jaką wiadomość chciałaś przekazać tym filmem?
Kiedy zaczynałam pracę nad projektem nie chodziło mi o przekaz, ale o to konkretne miejsce. Kiedy analizuję przestrzeń staram się podchodzić do wszystkiego chłodno, bez zaangażowania. Tym razem poczucie empatii wygrało i bardzo zbliżyłam się do mieszkańców domu.

Jak trafiłaś do Casa Verdi?
Moja przyjaciółka pracowała z jednym z jego pensjonariuszy i zaprosiła mnie do środka. Odebrałam to miejsce jako piękne i zastanawiające. Dyrektor Casa Verdi był zainteresowany stworzeniem projektu o jego podopiecznych, więc zaczęłam spędzać tam sporo czasu. Znalezienie sposobu na odpowiednie przedstawienie Casa Verdi stanowiło prawdziwe filmowe wyzwanie.

Co jest inspiracją dla twoich filmów?
Zwykle przestrzeń. Uczucie jakiego doznaję w pewnych szczególnych miejscach stworzonych przez człowieka. Robię filmy o miejscach założonych przez ludzi, ale rzadko zobaczysz ich w moich produkcjach. Casa Verdi to jeden z niewielu obrazów zawierających wywiady. Głównie dlatego, że mieszkańcy tego domu są jego częścią, nie możesz ich od niego odseparować.

Dlaczego robisz filmy o miejscach a nie o ludziach i ich historiach?
Kiedy byłam studentką miałam dwie opcje, kręcić filmy fabularne lub dokumentalne. Nie przepadałam za opowiadaniem, zawsze zakładałam, że nie umiałabym sfabularyzować życia. O wiele lepiej czułam się obserwując różne miejsca i toczące się wokół mnie życie. Oczywiście można też opowiedzieć o miejscu, Casa Verdi jest tego przykładem. Posiada strukturę, a nasz umysł został ukształtowany tak, by wydawać polecenia światu, jaki postrzegamy. Nigdy nie napisałam i nie przestrzegałam żadnego scenariusza. Piszę coś tylko wtedy, kiedy muszę to przedstawić producentom. Sprawia mi to ogromną trudność i muszę się do tego zmuszać, bo swoje filmy tworzę obrazami, nie słowami.

Opowiedz nam o procesie powstawania filmu. Większość reżyserów korzysta ze scenariusza, w twoim przypadku jest inaczej.
To jak wyobrażanie sobie miejsca. Wiem, że moje filmy w jakiś sposób stają się bardziej abstrakcyjne. Przykładowo, kiedy zaczęłam zgłębiać Casa Verdi zadałam sobie pytanie „według jakiego klucza opisać atmosferę i tempo tutejszego życia?". Trochę minęło zanim zrozumiałam, że najlepszym narzędziem będzie wózek z kamerą. Wykorzystałam go jako pewien rodzaj ruchu. Zawsze kiedy poznaję nowe miejsce staram się znaleźć w nim jakiś naturalny ruch.

Robiąc film o życiu w domu spokojnej starości zgłębiłaś ten temat. Jakie są twoje spostrzeżenia na temat warunków życia starych Europejczyków?
To zależy od kraju w jakim się znajdujemy, nie mogę generalizować. Wszystko zależy od miejsca, w którym jesteś. Powiedziałabym, że na północy Europy większą uwagę przykuwa się do ekonomicznego wsparcia takich osób. We Włoszech jest trochę inaczej, a Casa Verdi to bardzo cenne miejsce. Ludzie zamieszkujący ten dom to byłe diwy i wspaniali artyści.

Obecnie mieszkasz w Holandii. Czy jest ku temu jakiś zawodowy powód?
Otrzymałam tu grant na pracę w instytucji Rijksakademie van Beeldende Kunsten, Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Czy w dzisiejszych czasach tworzenie i dystrybucja filmów niezależnych i dokumentalnych jest trudne?
Bardzo. Są stacje telewizyjne, takie jak Arte, zajmujące się dystrybucją takich filmów, ale one także powoli stają się nieco komercyjne. Rozumiem to, oni także mają swoje potrzeby. Dla mnie dystrybucja w kręgu sztuki nie stanowi problemu.

Nad czym obecnie pracujesz?
Pracuję nad projektem o sklepie z tkaninami dekoracyjnymi. Jest naprawdę piękny. Kiedy pracownicy sklepu prezentują próbki tapet wydaje się, że oglądamy trójwymiarowy film. To dość surrealistyczny efekt, ruchy kamery stwarzają wrażenie komputerowo generowanych efektów. Po raz kolejny jest to podobna do Casa Verdi obserwacja miejsca. Interesuje mnie jeszcze jedna lokalizacja, hotel w Alpach zaprojektowany przez Gio Pontiego. Obecnie należy on do bardzo bogatej kobiety. Słyszałam, że po zakupieniu hotelu chciała ona dobudować do niego kaplicę, ale władze nie wyraziły na to zgody. Nigdy jednak nie zweryfikowałam tej historii. Właścicielka potraktowała to chyba bardzo osobiście i pozwoliła by hotel popadł w ruinę. W pewnym sensie jest to historia o determinacji i egoizmie.

Powrót do Casa Verdi