Wywiad z Anthonym Horowitzem

Horowitz


Horowitz

Powrót do Wypadek

Wywiad z Anthonym Horowitzem (twórca i scenarzysta)

Co było inspiracją Wypadku?
Zawsze interesowały mnie wypadki samochodowe. W tym sensie, że każda podróż samochodem to jakaś opowieść, a wypadek – przez swoją naturę – jest wyjątkowym, bezprecedensowym sposobem na to, by wiele z tych opowieści się spotkało. Sporo podróżuję między Londynem a Suffolk, droga A12 jest mi dobrze znana.

Kiedy zacząłeś pisać scenariusz?
Pomysł pojawił się jakieś dziesięć lat temu. Zacząłem pisać, ale przestałem. Problemem była zbyt złożona struktura całości. W 2008 roku mój agent (Anthony Jones) wspomniał o tym w ITV i nagle powróciłem do swoich dawnych pomysłów.

Od początku wiedziałem, że będzie to pięcioodcinkowy serial. Taka długość była dobra. Kiedy w ITV postanowiono, że będą puszczać po jednym odcinku tygodniowo, byłem naprawdę podekscytowany. To wciągająca historia i świetnie zgrywa się z takim formatem emisji.

Jak opisałbyś Wypadek?
Jest poruszający, trzymający w napięciu, przejmujący, wciągający. Lubię myśleć, że jest wysoce nieprzewidywalny. Ciężko pracowałem nad tym, żeby historie zmierzały w nieoczekiwanym kierunku, z tego powodu pewne rzeczy nie są takie, jakie się wydają. Co kryje w sobie kamper? Co naprawdę zamierza Stanley? Interesuje mnie też metafizyczna strona wypadków samochodowych. Idea, że najmniejsze rzeczy pociągają za sobą potężne konsekwencje. Cindy, kelnerka ze stacji benzynowej, uniknęła kolizji tylko dlatego, że zapomniała kluczy. Jak rozpoznać te kluczowe momenty w naszym życiu? Odpowiedź brzmi: oczywiście nie możemy. Właśnie dlatego to taki wciągający temat.

Wypadek dzieje się we współczesnym świecie i dobrze oddaje nasz sposób życia.

Życia ofiar wypadku ścierają się ze sobą podobnie jak ich samochody?
Można powiedzieć, że wszyscy tańczymy ze śmiercią i nie mamy pojęcia z kim zatańczymy kolejnego walca. Uwielbiam te wszystkie ukryte powiązania między bohaterami Wypadku, których oni sami nigdy nie poznają. Karen wykrada swoje tajne pliki, ale ich kopie są w sklepie prowadzonym przez Briana. Tsegga ucieka przed konfliktem we Wschodniej Afryce, co łączy ją z Richardem, który właśnie się tam wybiera z akcją humanitarną. Wydaje się, że to nieuniknione – każdy z każdym jest jakoś powiązany.

Jaki jest główny wątek?
Główny wątek Wypadku to dochodzenie prowadzone przez parę policjantów – Johna Tolina i Ann Stallwood. To była ta nitka, która pozwoliła mi wszystko razem powiązać. Sercem całej serii jest oczywiście wypadek samochodowy. Wokół niego krąży każda historia.

Czy serial opowiada o tym, że nie na wszystko mamy wpływ?
Myślę, że sami już bardzo dobrze wiemy, że wiele spraw jest poza naszą kontrolą. Może Wypadek pokazuje coś odwrotnego – że na wiele wydarzeń tak naprawdę mamy wpływ. Żeby zrozumieć, musisz poczekać do końca serialu. Czasami mam wrażenie, że jesteśmy marionetkami przywiązanymi sznurkami do jakiejś niewidzialnej ręki.

Jestem bardzo dumny z tej produkcji. Jest zupełnie inna niż wszystkie moje dotychczasowe prace. Podwójnie cieszy mnie fakt, że scenariusz zainteresował fantastycznych aktorów i utalentowanego reżysera. W pewnym sensie osiągnąłem już swój cel. Teraz mam tylko nadzieję, że widzowie uznają serial za interesujący.

Myślisz, że jest wystarczająco zachęcający?
Kilka osób, które obejrzały Wypadek uznało go za dający do myślenia. Oczywiście, pojawiły się dyskusje na temat tego, co później mogło stać się z bohaterami – części historii celowo nie dokończyłem.

Powrót do Wypadek