Wywiad z Charlotte Munck

Charlotte Munck

Charlotte Munck

 

Powrót do Anna Pihl

Wywiad z Charlotte Munck (Anna Pihl)

Czy mogłabyś w kilku słowach opowiedzieć nam o serialu?

Serial opowiada najbardziej archetypową historię policji, ale tym razem z perspektywy zwykłego człowieka. W porównaniu z innymi serialami policyjnymi ten jest chyba trochę mniej „fantazyjny" i mniej „intrygujący". To także – być może – prawdziwa historia o tym co oznacza bycie oficerem policji, zawodowo i prywatnie.

Co spodobało Ci się w postaci Anny Pihl?

Spodobał mi się fakt, że Anna jest we wszystkim nowicjuszką, szczerze dążącą do osiągnięcia celu już od pierwszego dnia, wojowniczką. Posiada umiejętność zrozumienia ludzkiej natury, którą każdego dnia rozwija w swojej pracy – co w końcu czyni z niej wspaniałą policjantkę.

Jak to jest zagrać policjantkę?

To chyba najtwardszy i najmniej dochodowy zawód, tak sądzę. Trzeba umieć poradzić sobie w każdej sytuacji będąc jednocześnie wystawianym na ciągłe ryzyko. 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. I jeszcze wieść „normalne życie" po powrocie do domu. Myślę, że zupełne odcięcie się jest niemożliwe, jak w każdej pracy. Więc tak, to było trochę wyzwanie, świat zupełnie inny od mojego własnego. Wyzwanie psychiczne i fizyczne. Musiałam obrać całkiem nowy sposób myślenia, co dla aktorki zawsze jest bardzo ekscytujące, ale musiałam też emocjonalnie doświadczyć ciemniejszych stron pracy w policji. Między poczuciem siły a bezsilnością w sytuacjach ekstremalnych jest bardzo cienka linia.

Mogłabyś opisać swoje doświadczenia związane z pracą w serialu?

Odgrywanie roli głównej bohaterki oznaczało, że byłam na planie prawie każdej sceny. Tak intensywna, nieprzerwana praca z tyloma wspaniałymi aktorami, reżyseriami, fotografami, dekoratorami i wieloma innymi osobami to niesamowite doświadczenie. Szczególnie miło wspominam pracę z Iben Hjejle, znaną z roli w amerykańskim filmie Przeboje i podboje, szwedzkim aktorem Olą Rapace oraz reżyserem Mikkelem Nørgaardem. To tylko kilka osób z jakże inspirującej grupy ludzi.

Jakie są główne różnice między duńskimi a hollywoodzkimi serialami telewizyjnymi?

Jako bardzo ogólny obserwator uważam, że duńskie seriale, aby móc osiągnąć wysoki wskaźnik oglądalności i jednocześnie odnieść sukces finansowy, muszą zaangażować całe społeczeństwo: młodych, starych, dzieci, dorosłych. Taki stan rzeczy powoduje fakt, że kraj ten zamieszkuje tylko 5 milionów obywateli. Amerykańskie seriale mogą odnosić się tylko do określonej grupy widzów.

Niedawno odbyła się premiera My Fair Lady, gdzie w Duńskim Teatrze Królewskim zagrałaś rolę Elizy Doolitle. Jakie to uczucie?

Niesamowite... i masa ciężkiej pracy. Piękna mieszanka tych dwóch składników. To rola fantastyczna i trudna w każdej sferze: fizycznej, emocjonalnej, śpiewu i postaci. Historia o dorastaniu, ambicji i szukaniu własnej ścieżki w życiu. Odkrywaniu własnego ja, swoich prawdziwych umiejętności i jak najpełniejszym ich wykorzystaniu. To było wspaniałe przeżycie i wielka podróż na scenę każdej nocy.

Jakie są Twoje najbliższe plany?

Wiele bardzo różnych rzeczy, a wśród nich: w ten czwartek będzie mój dramatopisarski debiut w sztuce pod tytułem 'MÅSKE' („Być może"). Zostałam poproszona o napisanie i przedstawienie piętnastominutowego fragmentu pokazu, który powstał poprzez połączenie wielu różnych fragmentów inspirowanych zwrotem „być może". To coś wspaniałego i zupełnie nowego jeżeli chodzi o moją karierę. Ścieżka, którą już od bardzo dawna chciałam pójść, dlatego jest tak satysfakcjonująca. W tym roku zagram także w pokazie o Carlu Th. Dreyerze, światowej sławy legendarnym duńskim twórcy filmowym, w reżyserii Stuarta Lyncha.

 

Powrót do Anna Pihl