Wywiad z Deborah Karą Unger

Deborah
Deborah

Powrót do Zatańczona na śmierć

Wywiad z Deborah Karą Unger (aktorka)

Jak trafiłaś do obsady filmu? Znałaś wcześniej Endrego czy wzięłaś udział w castingu?
Dla Endrego był to bardzo ważny projekt, poświęcił mu wiele uwagi. Dlatego, kiedy zaoferowano mi możliwość wejścia do tego bardzo osobistego świata, który wykreował, poczułam się zaszczycona. Sama rola stanowiła nie lada wyzwanie. Nie łatwo jest przekazać wielkość i złożoność postaci, której całe jestestwo i związek z głównym bohaterem (granym przez Hulesa) pokazane są widowni w krótkich błyskach, podobnych trochę do nieregularnych odbić słońca na tłuczonym szkle. Niezależnie jednak od tego, czy aktor występuje na scenie przez minutę czy godzinę, jego przygotowanie wymaga takiego samego oddania. I pokochałam to – dziki i wspaniały taniec.

Posiadasz ogromne doświadczenie filmowe. Jak porównałabyś kino europejskie z amerykańskimi produkcjami? Dostrzegasz jakieś różnice?
Pracowałam przy niezależnych produkcjach filmowych i filmach studyjnych, na dodatek w ponad dwudziestu krajach. Ale pytana o różnice pomiędzy kinem europejskim i amerykańskim, zamieram.
Mam słabość do niezależnych filmowców z całego świata, których głosy i wizje są zbyt rzadko słuchane i oglądane. W wielu krajach reżyserzy oferujący coś więcej niż eskapizm są ograniczani przez dyktowane komercją reguły decydujące o tym, co powinno zostać zobaczone i o czym należy dyskutować.

Uwielbiam więc współpracować z reżyserami z różnych krajów, którzy znaleźli sposób na obejście tych zasad i przekazanie historii trafiających do serc publiczności. Szablonowy film traci swoją duszę. Zwracajmy więc większą uwagę na wartość „niezależnego ducha”.
Jako honorowy członek międzynarodowego komitetu selekcyjnego jednego z najbardziej szanowanych europejskich festiwali kina niezależnego (Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Oldenburgu, uważany przez Variety i THR za „europejski Sundance”), jestem ogromnie podekscytowana szeroką różnorodnością europejskich, niezależnych filmowców wyrażających siebie w sposób wyzwolony z ogólnych norm. Refleksja, intymność, autentyczność i wyrazistość – upajam się tak często zastępowaną przez formę treścią.

Jak przygotowywałaś się do roli? Czytałaś o komunizmie na Węgrzech? Rozmawiałaś z tancerzami?
Przygotowując się do roli musiałam uwzględnić nie tylko cały emocjonalny bagaż doświadczeń mojej bohaterki – nie zapominajmy, że nagle trafiła ona do obcej kulturowo i politycznie rzeczywistości swojego męża. Na szczęście czas i miejsce akcji były bliskie mojemu sercu. Jednym z najpiękniejszych doświadczeń filmowych w moim życiu była praca przy Kropli słońca Istvána Szabóa. Rola, jaką zagrałam w tym filmie, została osadzona w czasach komunizmu. W czasie przygotowań spacerowaliśmy z Istvánem ulicami Budapesztu. Właśnie wtedy napełnił mnie zrozumieniem (lub jego próbą) politycznej i kulturowej rzeczywistości tego kraju, zupełnie obcej dla kogoś z zewnątrz, kto nigdy tu nie mieszkał i tego nie doświadczył. Było to dla mnie bezcenne doświadczenie, z którego czerpałam także w filmie Endrego.

Masz jakieś ulubione wspomnienie z planu Zatańczonej na śmierć?
Trudno odpowiedzieć na to pytanie, wszystkie wspomnienia są dla mnie wyjątkowe. Gdybym miała jednak wybrać jedno szczególne, byłaby to współpraca z naszym operatorem filmowym, Vilmosem Zsigmondem – ikoną kina i mistrzem w swoim fachu, który swoimi umiejętnościami i filozofią życia inspirował wszystkich wokół. Możliwość obserwowania osiemdziesięcioletniego już Vilmosa, tego z jakim oddaniem poświęca się swojej pracy i jak inspiruje młodszych kolegów z zespołu, to jeden z nielicznych momentów, kiedy byłam pod tak ogromnym wrażeniem wielkiego artysty.

Czy jako wielokrotnie nagradzana aktorka mogłaś liczyć na specjalne traktowanie przez resztę ekipy?
Na planie filmowym nie ma miejsca na hierarchię. Tutaj wszyscy jesteśmy od siebie zależni. Lubię przebywać na planie najdłużej jak to możliwe i chłonąć tę wyjątkową atmosferę. Więc – jeśli nie ma potrzeby szybkiej zmiany lub emocjonalnego skupienia – rzadko chowam się w swojej przyczepie. Wolę posiedzieć z ekipą na planie. Nie proszę o specjalne traktowanie i nie tworzę sztucznego dystansu w środowisku, gdzie wzajemne zaufanie, szacunek i koleżeństwo odgrywają tak istotną rolę w skutecznej pracy.

Nad czym obecnie pracujesz?
Na ekranie wracam do współpracy z Drianem Skeetem – razem z Geną Rowlands grałyśmy w jego filmie The Weekend. Poza ekranem – w etap postprodukcji wkracza właśnie pewien bliski memu sercu projekt. Sprawia mi to wiele radości!

Powrót do Zatańczona na śmierć