Wywiad z François Bégaudeau

Begaudeau

Begaudeau

Begaudeau

Wywiad z François Bégaudeau

Jak dostałeś rolę w filmie?
Poznałem Pierre’a Courrège przez wspólnego znajomego. Pierre szukał kogoś do napisania scenariusza do Męża stanu. Miał już ogólny zarys filmu. Spodobał mi się ten pomysł i tak zaczęliśmy współpracę.

No właśnie. W filmie grasz dziennikarza, ale jesteś też współautorem scenariusza. Jak rodziła się ta historia, jakie niesie przesłanie?
Było w zasadzie na odwrót. Najpierw pisałem scenariusz, a dopiero później Pierre poprosił mnie o wcielenie się w postać dziennikarza. Zrobiłem to w geście przyjaźni, żeby mu pomóc. Świetnie się przy tym bawiłem. Aktorstwo sprawia mi sporo frajdy.

Film nie niesie żadnego przesłania. Skupia się na konkretnej sytuacji, grze politycznej, i wokół współczesnego znaczenia pojęcia „mąż stanu”. Wiemy, że w polityce nie ma nieskazitelnego stanowiska. Bergman jest ponad tymi wszystkimi „gierkami”, a jednak musi wkroczyć na arenę i pokonać skorumpowanego kandydata.

Czy postaci z filmu mają swoich odpowiedników wśród prawdziwych francuskich polityków?
Prezydent bardzo przypomina postać Nicolasa Sarkozy’ego, ale nie było to naszym celem. Szczerze mówiąc, Sarkozy nie jest jedynym skorumpowanym politykiem we Francji, jest ich znacznie więcej. Jeśli chodzi o Bergmana, to nie doszukiwałbym się tu odpowiednika. Niezależnie od tego czy lubimy tę postać czy nie.

Świat zna cię z roli w filmie Klasa. Teraz wracasz jako aktor drugoplanowy. Jak się z tym czujesz?
Nie jestem aktorem i nigdy nie planowałem nim być. To, że zagrałem w Mężu stanu, to zbieg okoliczności. Zrobiłbym to nawet wtedy, gdyby mój bohater pojawiał się tylko raz w całym filmie. Zbieg okoliczności sprawił też, że w 2014 roku wystąpiłem w teatrze. Grywam czasami, tak jak inni czasami jeżdżą na nartach. Dla mnie to forma rozrywki.

Podsumujmy: grasz, piszesz, komponujesz. Co sprawia ci największą przyjemność?
W latach 2000-2016 napisałem piętnaście książek. Jestem pisarzem. Cała reszta to tło – może poza muzyką, ale to było w latach 90.

Od premiery Klasy minęło prawie 10 lat, a ty nadal jesteś kojarzony z tą rolą. Jak to odbierasz?
Ci, którzy przeczytali moje książki, znają mnie z tego, co napisałem. Pozostali mogą wymyślać historie według własnego uznania.

Co sądzisz o filmowych adaptacjach? Byłbyś zainteresowany?
Moja czwarta powieść zatytułowana Entre les Murs doczekała się filmowej adaptacji w reżyserii Laurenta Canteta, który poprosił mnie o pomoc przy scenariuszu i zagranie głównej roli. Osobiście nigdy nie zajmowałem się adaptacją żadnej książki. Dzieje się coś przeciwnego, Kechiche kręci adaptację mojej La Blessure, la Vraie.

Nad czym obecnie pracujesz?
Nad nową powieścią i sztuką teatralną. W listopadzie odbyła się premiera filmu Rupture pour Tous, do którego współtworzyłem scenariusz. Myślę, że to całkiem dobra komedia.

Powrót do Mąż stanu