Wywiad z Hannah van Lunteren

Hannah

Hannah

Wywiad z Hannah van Lunteren (aktorka)

Jak to się stało, że dostałaś główną rolę?
Przyszłam na zdjęcia próbne i, jak to powiedział reżyser, „rozwaliłam to”.

Jak przygotowywałaś się do roli Wyne? Czy gra w piłkę nożną obejmowała te przygotowania?
Nie musiałam uczyć się gry w piłkę, bo Wyne prowadzi drużynę, która grać nie potrafi. Nie jestem mistrzynią w tej dyscyplinie sportu, więc po prostu w ogóle się nie przygotowywałam. Za to starałam się zrozumieć sposób, w jaki Wyne postrzega świat. Nauczyłam się własnych granic. To bardzo ważne.

Co z ciebie ma w sobie Wyne?
W tamtym czasie miała bardzo wiele. Nie miałam dzieci, a wiele moich przyjaciółek było już mamami albo spodziewało się dziecka. Tyle, że ja nie miałam nic przeciwko posiadaniu dzieci. Dziś już jestem mamą, ale wciąż rozpoznaję w sobie sposób, w jaki Wyne patrzy na zachowanie tych wszystkich świeżo upieczonych rodziców.

Jak opisałabyś Tylko nie dzieci międzynarodowej publiczności? Dlaczego widzowie powinni obejrzeć ten film?
Myślę, że jest bardzo zabawny, a jednocześnie poruszający. To także film o tym, że niepoukładane życie też jest dobre. To pocieszające, że każdy z nas ma jakieś problemy.

Film opowiada o współczesnym rodzicielstwie i społecznej presji posiadania dzieci i rodziny. Czy twoim zdaniem odzwierciedla on rzeczywistą sytuację panującą w Holandii i Europie?
Myślę, że to zachodnioeuropejska wizja postrzegania świata. W innych rejonach może być inaczej. Tylko nie dzieci to też opowieść o przyjaźni, a to raczej uniwersalny temat. Miłość i przyjaźń na całym świecie są takie same. A w związku z tym problemy z nimi związane są taki same w Holandii jak na przykład w Kolumbii.

Masz jakieś szczególne wspomnienie z planu filmowego, którym chciałabyś się z nami podzielić?
Ten film jest dla mnie bardzo ważny. Jestem dumna, że mogłam zagrać Wyne, że dano mi tę szansę. Bardzo dobrze współpracowało mi się z reżyserem, Mauricem Trouwborstem. Pracowałam z młodym, inspirującym zespołem. Pamiętam, że któregoś dnia chciałam wyglądać nieco ładniej. Poprosiłam makijażystkę, żeby choć na jedną scenę trochę mnie umalowała. Wyszłam przed kamery, a wtedy reżyser zawołał: Co to ma być? Za ładnie. Musiałam zmyć makijaż. Miał rację, miało być „prawdziwie”.

Powrót do Tylko nie dzieci