|



|
Wywiad z Jiřím Strachem – reżyser
Skąd właśnie taki czeski tytuł? Klatka to zamknięta przestrzeń, z której nie ma ucieczki. Są takie okropne łóżka-klatki, które miały chronić przed agresywnymi, chorymi psychicznie ludźmi, a dziś czasami wrzuca się do nich więźniów, żeby zapobiec samookaleczeniu. Zwierzęta umieszcza się w klatkach tuż przed zarżnięciem. Kto na kogo zastawia pułapkę, a kto ostatecznie zostanie w nią złapany? O tym jest ten film. O naiwnej wierze w pozbawione empatii społeczeństwo.
Za granicą powstało już mnóstwo filmów o zniewoleniu. Wystarczy wspomnieć Funny games Michaela Haneke czy Azyl Davida Finchera. Inspirowałeś się tymi obrazami? Nie. Czasem zdarza się tak, że ktoś nieświadomie zaczyna imitować kogoś innego. Nie chciałem, żeby moje filmy były kserokopią innych. Zależało mi, żeby były wyjątkowe pod względem scenariusza i psychologii bohaterów.
Tak intymny dramat o dwóch głównych bohaterach wymaga odpowiedzialnego doboru aktorów. Jak to się stało, ze ostatecznie zdecydowałeś się na Jiřinę Bohdalovą i Kryštofa Hádeka? W pewnych grupach wiekowych nie ma zbyt wielu aktorów do wyboru. Pomimo wieku pani Bohdalova może pochwalić się figurą i energią, jakiej pozazdrościć może jej niejeden sześćdziesięciolatek. A Kryštof Hádek było moją jedyną opcją, ale żeby zrozumieć dlaczego, musisz zobaczyć film. Z tego powodu do jego roli nie organizowaliśmy żadnych castingów. Został wybrany niemal z marszu. W zasadzie już w czasie pierwszego czytania scenariusza wyobrażałem sobie go w tej roli.
Po długiej przerwie Jiřina Bohdalová wróciła do gry w dramacie. Wcześniej pracowaliście przy filmach takich jak Anioł Pana 2, Lucky Loser i Stara miłość nie rdzewieje. Jak zmieniła się wasza relacja? Miałeś jakieś obawy w związku z tą współpracą? Jako początkujący reżyser przesłuchiwałem panią Bohdalovą i Jiřinę Jiráskovą do filmu Povodeň (Powódź), wtedy byłem naprawdę przerażony. Zastanawiałem się, czy będę w stanie kierować tak wspaniałymi czeskimi aktorkami i osiągnąć przy tym zamierzony cel. Szybko zrozumiałem, że pani Bohdalová jest wspaniałą profesjonalistką. Szanuje reżysera jeśli widzi, że ten wie czego chce. Od tamtej pory wspaniale się z nią dogaduję. Mógłbym chyba nawet powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Wciąż mogę się od niej wiele nauczyć. Otwiera przede mną drzwi do czasów, kiedy jeszcze nie było mnie na świecie. Kto inny mógłby mi powiedzieć jak kręciło się filmy z Fričem czy Kachyňą?
Dla Jiřiny Bohdalovej był to jeden z najtrudniejszych filmów w karierze. Uważałeś na nią? Musiałeś prosić o pozwolenie na coś? Rozumiemy się wzajemnie. Nie ma potrzeby stawiania granic po żadnej ze stron. Nakręciliśmy razem więcej niż jeden film, więc nie musimy już wszystkiego dokładnie wyrażać słowami. Czasem wystarczy gest lub mrugnięcie okiem i od razu wiemy co mogłoby wyglądać lepiej. Ludzie wyobrażają sobie, że gwiazda pokroju Jiřiny zachowuje się jak primadonna, a jest zupełnie inaczej. Do każdego zdjęcia podchodzi z ogromną pokorą. Nie pozwoliłem jej grać tylko w tych scenach, w których mogłaby zrobić sobie krzywdę. Zatrudniliśmy dublerkę, ale Jiřina i tak za każdym razem powtarzała, że potrafi sama coś zrobić. Musiałem bezwzględnie odmawiać. To nie było warte uderzenia głową o umywalkę, czy złamania nogi w wannie.
Czy ten film ma nieść ukojenie, czy po prostu zapewnić rozrywkę? Czy to w ogóle możliwe? Przynieść ukojenie, kiedy podstawowym tematem jest bestialstwo? Pismo Święte mówi, że wszystko, co wydarzyło się raz, wydarzy się i drugi, bo na tym świecie nie ma nic nowego. Wystarczy tylko wskazać w czym rzecz i, poprzez tragedię historii, pobudzić emocje publiczności tak, by nie odbierała nieludzkich czynów zbyt lekko i nie zamykała przed nimi oczu, ale potrafiła stawić im czoła we własnym życiu.
W filmie zadajesz sobie pytania o wiarę, nadzieję, przebaczenie i odkupienie. Z każdą minutą filmu jego duchowy aspekt wydaje się zanikać. Czy wątek religii planowałeś od początku, czy dodałeś go później? Ten wątek był już w scenariuszu Marka Epsteina, ale nie powiedziałbym, że się zaciera. Przeobraża się po prostu w coś innego. Nadzieja zawsze prowadzi do przebaczenia, do którego zdolna jest pani Galová – pomimo całego zła jakiego doświadczyła. To, że w filmie te uczucia wydają się daremne, nie oznacza, że trzeba się poddawać. W końcu nadzieja jest źródłem naszego człowieczeństwa.
W filmie jest wiele niedopowiedzianych kwestii. Jak wyglądał proces ostatecznej edycji? Tym razem na edycję poświęciliśmy znacznie więcej czasu niż zwykle. Staraliśmy się dostroić rytm obrazu z linią czasu. Nie chcieliśmy być zbyt precyzyjni i często korzystaliśmy z niedopowiedzeń. Wierzę w inteligencję widzów. Zawsze doceniam ich zdolność do czytania z wierszy i pomiędzy nimi. To odpłaca.
Dzięki uprzejmości Česká televize
Powrót do Podejrzenia
|