|
Wywiad z Laną Cooper (aktorka)
Jak dostałaś rolę w tym filmie? Pracowałam już wcześniej z jego reżyserem, Sebastianem Hilgerem. Znałam go i naprawdę lubię z nim współpracować.
Co urzekło cię w tej historii? Po przeczytaniu scenariusza po raz pierwszy, byłam wzruszona, choć niezupełnie wiedziałam dlaczego. To uczucie było bardzo mocne… W mojej głowie krążyły już obrazy. Spodobał mi się, bo był inny.
Jak przygotowywałaś się do roli? Razem z Maxem Mauffem (odtwórca roli Michy) spotkaliśmy się z berlińskimi studentami fizyki. Pokazali nam czym się zajmują. To bardzo interesujące. Okazuje się, że cały wszechświat sprowadza się do równań matematycznych. Jest jednak coś, czego nie wyjaśnisz liczbami, to inny język. Energia nie ma cyfr.
Na początku twoja bohaterka nie jest zainteresowana śledztwem, ale później zmienia zdanie. Dlaczego? Myślę, że chciała być buntowniczką. Tak zachowuje się na początku filmu. Jest z dziećmi, ale później zdaje sobie sprawę, że jest coś więcej.
Co w czasie kręcenia zdjęć do filmu stanowiło dla ciebie największe wyzwanie? Zimno. Choć nie było to aż tak duże wyzwanie, biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam na północy Niemiec. Okres kręcenia zdjęć wspominam jako fantastyczne doświadczenie.
Nad czym obecnie pracujesz? Zbliżają się zdjęcia do serialu Amazonu zatytułowanego Deutschland 86. Kręcimy w Afryce Południowej. Gram tam rolę Petry Kelly, założycielki partii Zielonych. Petra była przeciwniczką afrykańskiego apartheidu. Jej poglądy są mi bardzo bliskie.
Pracuję także nad scenariuszem do feministycznego serialu, który może zmienić sposób myślenia na tej planecie. To, co się teraz dzieje, jest bardzo niebezpieczne. Zbyt wielu radykałów dochodzi do władzy. Mam na myśli polityków takich jak Putin, Trump czy Erdogan. Wszystko to dzieje się na naszych oczach. Nienawiść jest wszędzie. Politycy manipulują ludźmi poprzez strach. A przecież urodziliśmy się z miłością w naszych sercach.
Powrót do Jesteśmy falą
|