|
Powrót do Tygrysy w mieście
Wywiad z Lucią Siposovą (autorka scenariusza i producent)
Skąd wziął się pomysł na film? Pomysł na film powstał na chwilę przed rozpoczęciem zdjęć. To opowieść o grupie przyjaciół uwikłanych w sprawę kryminalną. Zabawne zbiegi okoliczności pomagają im w uporządkowaniu swojego życia. Pomysł pojawił się z nikąd, początkowo był zabawną historyjką. Mój przyjaciel powiedział, żeby nakręciła na jej podstawie film. Tak też zrobiłam. Potem poznałam reżysera Juraja Krasnohorsky'ego, z którym w ciągu ostatnich lat pracowałam kilkukrotnie.
Jakie przesłanie chcesz przekazać swoim filmem? Chciałam pokazać, że nieważne jak dziwni jesteśmy zawsze znajdzie się osoba, która nas zrozumie. Nie powinniśmy też nikogo pochopnie osądzać. Każdy człowiek powinien otrzymać szansę na zmianę...
Dlaczego granej przez kobietę postaci Borsuka, głosu udziela mężczyzna? Kto wpadł na ten pomysł? To był przypadek. Nie mogliśmy znaleźć odpowiedniego aktora. Udaliśmy się do teatru i tam poznaliśmy Kristinę. Była tak interesująca, że postanowiliśmy podjąć ryzyko naszego pomysłu. Myślę, że to wzniosło nasz film do innego poziomu. Mam nadzieje, że męski głos ułatwi widzom zrozumienie tej postaci.
Jak z perspektywy producenta i scenarzysty oceniasz słowacki przemysł filmowy (jego kreatywność, aktorów, wsparcie finansowe) w porównaniu z resztą Europy? Myślę, że słowacka kinematografia jest jak dziecko, które musi dorosnąć. Nasz przemysł filmowy był martwy przez prawie dwadzieścia lat... W przeszłości byliśmy częścią silnego kina czechosłowackiego. Nagły podział spowodował zatracenie wieloletnich tradycji. Obecnie jesteśmy na etapie znajdowania własnej tożsamości, nie możemy porównywać się z resztą Europy. Może za kolejne dwadzieścia lat będziemy mogli usiąść i porozmawiać o naszej kinematografii. Teraz jest to tylko puste hasło. Oczywiście w naszym kraju powstaje wiele wspaniałych filmów, brakuje jednak tego „szczegółowego podpisu". Znam kilku niezwykle utalentowanych twórców, którzy w krótkim czasie mogą zmienić tę sytuację. Jestem bardzo szczęśliwa że Juraj zgodził się na stworzenie Tygrysów w mieście. Myślę że taki powiew świeżości jest nam bardzo potrzebny.
Nad czym obecnie pracujesz? Jestem aktorką. Fakt, że zostałam scenarzystką i producentem był zupełnym przypadkiem. Pisanie scenariusza jest bardzo wciągające i z pewnością do tego wrócę. Mam pewne plany ale jest za wcześnie by o nich mówić, to przynosi pecha.
Jesteś aktorką, scenarzystką i producentem filmowym. Które zajęcie jest twoim ulubionym i dlaczego? Aktorstwo to przede wszystkim zabawa. Pisanie to sposób na wyrażanie samej siebie. Bycie producentem to tworzenie własnych kreacji, wszystko musi być pod kontrolą. Tą część lubię najmniej. Zdecydowanie bardziej wolę być artystką.
Powrót do Tygrysy w mieście
|