Wywiad z Mikko Koljonenem

Mikko Koljonen

Powrót do Wolni Macho

Wywiad z Mikko Koljonenem

Czy ktoś z Waszej drużyny poczuł się urażony tym, że film opisuje Was jako „trzecią najgorszą drużynę na świecie"?

Nie sądzę. Jesteśmy świadomi tego, że w Finlandii rugby znajduje się na bardzo niskim poziomie. Szczególnie w mieście, w którym więcej jest śniegu niż trawy, trudno jest osiągnąć wielki sukces. W Oulu zawsze wiedzieliśmy, że nie jesteśmy najlepsi, ale bardzo staramy się, żeby nie być najgorszymi.

Bardzo dużo w tym filmie mówi się o „męskości". Jak opisałbyś prawdziwego Fina?

W Finlandii mężczyzna i kobieta znajduję się na tym samym poziomie. W wielu gospodarstwach domowych (także w moim), to żona zarabia więcej pieniędzy niż mężczyzna i to ona rozwija swoją karierę. Mężczyźni chętnie wykonują prace domowe i zajmują się dziećmi. Wszystko to przeczy stereotypowi mężczyzny. Myślę, że ideą filmu było pokazanie miejsca, w którym mężczyźni wciąż mogą być ogierami, którymi tak bardzo pragniemy być i którymi nie możemy być w naszych własnych domach. Uważam więc, że prawdziwy Fin potrafi prowadzić życie, w którym czuje się jak mężczyzna, ale jednocześnie jest też dobrym ojcem, mężem, przyjacielem...

Co najbardziej pociąga Cię w grze w rugby? Gdybyś mógł, zdecydowałbyś się na uprawianie innego sportu?

Rugby budzi w Finlandii zainteresowanie, ponieważ jest jednym z niewielu sportów, które można zacząć uprawiać dość późno (po dwudziestce) i wciąż mieć szanse na dostanie się do ligi. To także „niewielki" sport, dlatego większość zaangażowanych w niego ludzi zna się bardzo dobrze. Myślę, że to nie rugby jest ważne dla członków drużyny. Równie dobrze mogłaby to być każda inna dyscyplina sportowa. Najważniejsze jest posiadanie zespołu, do którego się należy i osiągnięcie czegoś z tym zespołem. Osobiście, z powodu sytuacji rodzinnej, miałbym spory problem w uprawianiu jakiegokolwiek innego sportu.

Czy znajdujące się wokół kamery miały wpływ na Waszą osobowość i umiejętności sportowe?

Na początku czuliśmy się dziwnie w obecności tylu kamer, ale bardzo szybko do nich przywyknęliśmy. Kamery śledziły nas przez całe lato i nie wiedzieliśmy, które ujęcia zostaną pokazane w filmie, nie wiedzieliśmy więc kiedy powinniśmy się stosownie zachowywać. W momencie filmowania nie zdawaliśmy sobie także sprawy o tym jak duży będzie zasięg filmu. Może gdyby nam powiedzieli, że będą nas oglądać ludzie z drugiego końca świata, to jakoś by na nas wpłynęło. Na grę na boisku kamery nie miały żadnego wpływu.

Co dalej planuje drużyna OYUS Rugby?

Życie wróciło do normy. Walczymy, żeby zaangażować więcej osób, niektórych tracimy, czasami wygrywamy, no i oczywiście zawsze jest czas na saunę i piwo.

Powrót do Wolni Macho