Wywiad z Mimmo Corcione

Mimmo Corcione

Mimmo Corcione

 Powrót do Kuchnia Mimmo

Wywiad z Mimmo Corcione

Jak opisałbyś swój styl?

Przygotowuję dania rodzinne, których nauczyłem się podpatrując swoich rodziców podczas gotowania. Bazowali oni na tradycyjnych dla okolic Neapolu recepturach. Potem, w czasie podróży, powoli uczyłem się przepisów na dania pochodzące z pozostałych regionów Włoch. Podróże stanowiły nieodłączną część mojej pracy. Wchodząc do restauracji w innym mieście zawsze pytałem czy mogę zobaczyć kuchnię i porozmawiać z jej szefem o lokalnych specjalnościach. Obserwując innych podczas gotowania – niezależnie od tego czy jest to znany szef kuchni czy gospodyni domowa - można się naprawdę wiele nauczyć. Sporo nauczyły mnie też książki o włoskim jedzeniu autorstwa Pellegrino, Bonassisi, Carnacina czy Veronelli. W kwestii kuchni neapolitańskiej najbardziej cenię Carolę Francesconi.

Jak udało ci się wyprodukować tak wiele odcinków swojego programu?

Bardzo łatwo! Jest on częścią wyzwania jakie sobie postawiłem: opublikować książkę kucharską z przepisami na każdy dzień w roku. Do każdej receptury dołączam dokładne instrukcje i zdjęcie potrawy. Wydawca zasugerował stworzenie filmu wideo prezentującego wykonanie dania. Zacząłem więc nakręcać filmy i umieszczać je na YouTubie. Nakręciłem ich bardzo dużo, powstawały co najmniej dwa tygodniowo. Do dziś opublikowałem już 270 filmów, które obejrzało łącznie 2,5 miliona widzów. Średnio jest to 4000 widzów dziennie, którzy codziennie pozostawili przynajmniej 15 komentarzy. Te komentarze są dla mnie bardzo ważne. 50% moich widzów to mieszkający za granicą Włosi. Wielu z nich powiedziało mi, że moje filmy przypominają im rodzinny dom.

Jak udało ci się opanować tak wiele różnych przepisów?

Będę naprawdę szczery – co najmniej połowa przepisów jest częścią podstawowej listy dań jakie opanowałem przez lata. Pozostałe to proste eksperymenty kulinarne sfilmowane na żywo. Bardzo pomaga mi żona. Bez niej bym sobie nie poradził – wie wszystko i jest moim operatorem kamery. Rezultaty naszej pracy sami możecie ocenić. I jeszcze jedno, odkąd zacząłem pokazywać przed kamerą jak jem przyrządzone przez siebie dania oglądalność wzrosła dwukrotnie.

Uważasz, że mieszkańcy innych krajów właściwie postrzegają włoską kuchnię?

Niezupełnie. Tak jak wspomniałem w swojej książce - prócz bycia krajem ludzi świętych, poetów, żeglarzy i oczywiście piłkarzy, jesteśmy też państwem kucharzy. Większość ludzi gotuje.

Tymczasem najsłynniejsze włoskie dania to spaghetti z sosem pomidorowym, lasagne, pizza i kilka rodzajów risotto. A co z pozostałymi daniami? Na przykład z prostym makaronem alla gricia, makaronem z czosnkiem, oliwą z oliwek i pieprzem, makaronem ze świeżymi pomidorami i bazylią? Mamy też regionalne bagna cauda, cassuela, baccala alla vicentina, makaron alla Norma... Obcokrajowcy myśląc o kuchni włoskiej często nie są świadomi różnorodności regionalnych dań jaką tutaj mamy. Oczywiście, także wielu Włochów to kulinarni tradycjonaliści, nie próbują niczego spoza dwudziestu przepisów według których gotują przez całe swoje życie.

Wspomniałeś, że jesteś zdecydowanym przeciwnikiem fast foodów. Dlaczego?

Byłem kiedyś na lotnisku Fiumicino w Rzymie, gdzie w jednym z barów szybkiej obsługi czekałem na swój lot. Zamówiłem frytki, które kocham i panierowane kawałki kurczaka. Gdybym miał ocenić to danie w skali od 1 do 10, dałbym mu 5. Frytki były dobre, choć te domowe są smaczniejsze, kurczak lekko twardy.

Innym razem byłem ze swoim siostrzeńcem w Urbino. Zamówiliśmy tagliatelle bolognese i pieczone warzywa. Kelner poinformował nas, że będziemy musieli chwilę poczekać, bo trzeba rozpalić opalany drewnem piec do pizzy. Czekaliśmy pół godziny. Kiedy już otworzyliśmy aluminiowe sakiewki z warzywami... co to był za zapach! Do dziś pamiętam smak i zapach tych warzyw.

Fast foody czy przekąski, też je lubię. W Neapolu nie ma zbyt dużego wyboru: pizza, smażona pizza, smażone warzywa podawane w papierowych stożkach. W Wenecji można jednak dostać smażone sardynki, kałamarnice, cukinię... ogromny wybór. W bocznych uliczkach Katanii podają wyśmienite sandwicze. W Rzymie trzeba koniecznie wpaść do Campo dei Fiori na przepyszne kawałki dorsza.

Powrót do Kuchnia Mimmo