|
Powrót do Gypo
Wywiad z Pauline McLynn (aktorka)
Jak zaczęła się twoja przygoda z Gypo? Miałam okazję współpracować z Jan Dunn (reżyserka Gypo) przy jej wcześniejszym filmie krótkometrażowym Mary’s Date. Nakręciłyśmy ten film w jeden dzień w jej prywatnym mieszkaniu i naprawdę świetnie się przy tym bawiłyśmy. Kiedy więc Jan przedstawiła mi pomysł na Gypo byłam nie tylko zaintrygowana scenariuszem ale też zadowolona, że znów będziemy miały okazję razem pracować.
Grałaś w produkcjach wysokobudżetowych, co różni je od takich filmów jak Gypo? W filmach wysokobudżetowych grałam raczej niewielkie role – takie jak rola prostytutki w Za horyzontem u boku Toma Cruise’a i Nicole Kidman. Największą różnicą zawsze są pieniądze. Za rolę w hollywoodzkiej produkcji dostałam sporą gażę i opłacony lot pierwszą klasą do Stanów i z powrotem. Warunki pracy również były bardzo komfortowe, bo budżet pokrywał wszystko czego potrzebowaliśmy.
Gypo to zupełnie inne doświadczenie. Poza tym Dogma 95 wymagała korzystania tylko z tego co już mieliśmy. Graliśmy więc we własnych ubraniach i w miejscach, które nie wymagały dodatkowej aranżacji. Zrezygnowaliśmy też z dodatkowego oświetlenia (które bywa dość czasochłonne), dialogi były improwizowane (co akurat uwielbiam), a na kilka dni przed rozpoczęciem zdjęć spędzaliśmy ze sobą czas, żeby bliżej się poznać, dzięki czemu same zdjęcia przebiegły dość płynnie i bez specjalnych problemów. No i oczywiście w Gypo zagrałam znacznie większą rolę niż w Za horyzontem. Rolę, której mogłam nigdy nie zagrać gdyby Gypo miał większy budżet co często jest równacze z zagraniem głównej roli przez większą gwiazdę. Czy film zmienił twoje postrzeganie romskiej społeczności? Zdecydowanie. Podobało mi się, że w filmie pozostałam Irlandką, a przecież wszyscy wiemy jak duża jest społeczność irlandzkich imigrantów w Anglii. Dało mi to jakiś wgląd w zmagania Romów z takimi problemami jak rasizm czy uprzedzenia. Fascynujące było wysłuchiwanie prawdziwych historii. Wszystkie te informacje wykorzystaliśmy przy tworzeniu Gypo. Niestety, moim zdaniem od czasu premiery filmu w życiu Romów niewiele się zmieniło.
Spodziewaliście się takiego sukcesu Gypo? Wiedzieliśmy, że robimy coś niezwykłego, mamy wspaniałą historię i wkładamy w to całe serce więc żywiliśmy nadzieję, że publiczność doceni nasz wysiłek. W świecie filmu nigdy nic nie wiadomo, czasami stoisz po właściwej stronie, ale to nie twój moment i okazja przechodzi ci koło nosa. Na szczęście tym razem Gypo został doceniony i ludzie zauważyli ogromny talent Jan Dunn.
Nad czym obecnie pracujesz? Od kilku miesięcy pracuję nad brytyjskim serialem telewizyjnym zatytułowanym EastEnders, zamierzam też wrócić na deski teatru Sam Wannamaker Playhouse ze sztuką Knight of the Burning Pestle. Na chwilę obecną nie realizuję więc żadnych projektów filmowych.
Powrót do Gypo
|