Wywiad z Sanzharem Madievem

 Powrót do Bajka o różowym króliczku

Wywiad z Sanzharem Madievem (Zhan)

Jak widzom z innej szerokości geograficznej oraz innych kultur (Ameryka Łacińska, Stany Zjednoczone, Francja, Portugalia) opisałbyś Bajkę o różowym króliczku?

Powiedziałbym, że to klasyczna historia o tym jak dzieci bogatych rodziców stają się krnąbrne i popełniają fatalne błędy. To historia o chciwości, niesprawiedliwości, przemocy i komercjalizmie współczesnego świata, ale też świata, w którym wszystko upada. Zdjęcia do filmu kręciliśmy w Nowojorskiej Akademii Filmowej w LA, mam tam przyjaciół z Meksyku, Stanów Zjednoczonych, Brazylii, Nigerii i Węgier. Wszyscy oni rozumieli tę historię.

Czy osoby pochodzące z innych kultur zrozumieją rzeczywistość współczesnej kazachstańskiej młodzieży?

Studiując w LA poznałem wiele osób pochodzących z różnych zakątków świata i mogę powiedzieć, że rozumieliśmy się bardzo dobrze. Wszyscy mamy te same problemy i te same przemyślenia dotyczące rzeczywistości w jakiej żyjemy. Na pewno różnią nas pewne drobne narodowościowe „znaki szczególne", ale pod wieloma względami jesteśmy tacy sami.

Jak to się stało, że zagrałeś w Bajce o różowym króliczku? Znałeś reżysera czy wziąłeś udział w castingu?

Nie znałem reżysera do dnia castingu. Co więcej, nigdy o nim nie słyszałem. W dniu przesłuchań poprosił mnie o wcielenie się w różnych bohaterów filmu. Niestety, nie pasowałem do wizerunku faceta z prowincji, który jest głównym bohaterem Bajki o różowym króliczku. Zostałem wtedy poproszony o zagranie czarnego charakteru. Szczerze mówiąc było to dla mnie lekkie zaskoczenie, z reguły reżyserzy obsadzają mnie w rolach bohaterów i tych „dobrych facetów".

Reżyser Farkhat Sharipov jest dość młody, czy jego wiek we współpracy stanowił przeszkodę, ułatwienie, a może wyzwanie?

Wszystko na raz. Ułatwienie, bo reżyser jest tylko kilka lat ode mnie starszy, mamy więc podobny styl bycia. Łatwiej jest zrozumieć ludzi w twoim wieku. Trudność, bo jest młody i nie ma jeszcze wystarczającego doświadczenia, co czasami było odczuwalne. Nie jest to zła cecha, wszyscy musimy kiedyś zdobyć doświadczenie. Dlaczego wyzwanie? Jest taki moment w życiu aktora, kiedy nie ma nic wspólnego z odgrywaną przez siebie postacią i musi sobie wtedy powiedzieć „rany, naprawdę muszę zagrać tego łajdaka!".

W ciągu ostatnich kilku lat kino kazachstańskie znacznie się rozwinęło. Co, jako aktor, możesz powiedzieć o jego mocnych i słabych stronach?

Uważam, że mocną stroną naszego kina są ambicje i ludzie skłonni zainwestować swoje pieniądze w realizację tych ambicji. Mamy młodych, utalentowanych aktorów oraz reżyserów. Nie zapominamy też o twórcach starszego pokolenia, należy jednak zauważyć ogromną przepaść pomiędzy ich systemem tworzenia filmów a tym co my chcemy tworzyć. Biurokracja, niepisane reguły i niektóre nazbyt restrykcyjne aspekty etyczne sprawiają, że nasz przemysł filmowy jest nieco słabszy niż mógłby być. Wierzę jednak, że jesteśmy w stanie pokonać wszystkie te trudności.

Nad czym obecnie pracujesz?

Kończymy rozpoczęte w tym roku w LA zdjęcia do uzbekistańsko-amerykańskiej produkcji Anioł śmierci. W filmie będziecie mogli zobaczyć znanego już z Bajki o różowym króliczku Maxima Akbarova. Obecnie czekamy na nakręcenie finałowych scen w Taszkencie, stolicy Uzbekistanu. To historia afgańskiej drużyny SWAT broniącej granic kraju przed przemytnikami narkotykowymi. Główną rolę zagrał znany rosyjski aktor Igor Savochkin. Igor wcielił się w postać dowódcy SWAT, którego żonę zabiła miejscowa mafia. Mężczyzna pragnie zemsty, ale morderca żony zamiast do więzienia trafia do LA, pod opiekę wujka – barona narkotykowego. W filmie wcielam się w postać byłego członka SWAT mieszkającego właśnie w LA. Mój bohater przeniósł się tam po strzelaninie z dilerami narkotykowymi, w której zginęła cała jego drużyna. Teraz pomagam swojemu byłemu dowódcy w odnalezieniu mordercy jego żony.

Powrót do Bajka o różowym króliczku