|
Wywiad z Terence Schreurs (aktorka)
Jak trafiłaś do filmu? Jak wyglądał casting? To było najdziwniejsze przesłuchanie w jakim kiedykolwiek brałam udział. Pracowałam z Markiem Weistrą kilka lat wcześniej nad filmem fabularnym. Mark nadzorował wtedy scenariusz. Nadawaliśmy na tych samych falach, nieusatysfakcjonowani prostymi odpowiedziami w stosunku do bohaterów scenariusza. Mark doskonale wiedział jak wprowadzić aktorów w ich bohaterów. Uwielbiałam z nim pracować i miałam nadzieję, że kiedyś zostanie reżyserem i będę miała okazję jeszcze spotkać się z nim na planie.
W zeszłym roku poszłam na siłownię. Po co? Nie mam pojęcia. Ale myślałam wtedy o Marku. Zastanawiałam się co u niego. Tego samego ranka Mark biegał na bieżni w tej samej siłowni. Był zdziwiony, kiedy mnie zobaczył. Powiedział dokładnie: „Nie mogę w to uwierzyć. Napisałem scenariusz do filmu z myślą o tobie jako głównej bohaterce. Właśnie skończyłem. Chciałabyś go przeczytać?”. Już wtedy wiedziałam, że tak miało być. Kilka miesięcy później siedzieliśmy przy stole zastanawiając się kim jest Kristen. Tak zaczęła się moja przygoda z nią.
Co takiego jest w tym filmie, że postanowiłaś w nim zagrać? Wizja Marka. Finansowo postawił wszystko na jedną kartę. Sprzedał swój sklep. Sposób w jaki Mark buduje mocną historię, pracuje z ludźmi (w tym mną, chyba największym nerdem), poczucie wolności, praca z utalentowanymi, inteligentnymi osobami i prawdziwa wspólna praca, gdzie nie ma miejsca na ego. Cała ekipa przez ponad rok pracowała w każdy weekend. Respekt do sposobu, w jaki Mark zbierał tę wspaniałą ekipę. Nigdy wcześniej nie byłam tak szczęśliwa na planie. Tak, to była ciężka praca, ale uwielbialiśmy każdą jej sekundę.
Co z ciebie ma w sobie Kristen? Nigdy się nie poddaje. Nawet, kiedy w życiu robi się ciężko. Stara się wyjść z tego obronną ręką.
Na Molins Horror Film Festival otrzymałaś nagrodę dla najlepszej aktorki. Spodziewałaś się takiego wyróżnienia? Modliłam się o to i bardzo życzyłam sobie tego i miałam nadzieję, że film o Kristen stanie się rozpoznawalny. Ta historia, reżyser, jego wizja i cała ekipa szczerze na to zasłużyli.
Wielu wielbicielu horrorów wierzy w moce nadprzyrodzone. Zaliczasz się do tego grona? Jako dziecko nie wierzyłam w duchy, ale kilka lat temu wydarzało się coś, co sprawiło, że zmieniłam zdanie. Więc dziś tak, zdecydowanie wierzę!
Pamiętasz jakąś szczególną sytuację z planu? Było wiele zabawnych sytuacji. Specjalny efekt kamery sprawił, że zakręciło mi się w głowie i upadłam. Bywam niezdarna. Na dodatek nie mogę przestać się śmiać, bo w głowie wciąż odtwarzam ten obraz. Czasami fikcja i rzeczywistość spotykają się w tym samym miejscu. Najbardziej bolała scena o pragnieniu dziecka, bo kilka tygodni wcześniej poroniłam. Było mi ciężko na planie. Moi koledzy i Mark zachowali się wspaniale, każdego dnia bardzo mnie wspierali. Nawet wtedy, gdy przed zdjęciami chciałam pobyć chwilę sama.
Powrót do Uwięziona
|