Wywiad z Václavem Jílkiem

Vaclav


Vaclav

Powrót do Och, te morderstwa!

Wywiad z Václavem Jílkiem (główny bohater)

Dlaczego nasi widzowie powinni obejrzeć ten serial?
To taka poetycka próba zmierzenia się z klasycznymi czeskimi serialami detektywistycznymi. Zdeněk Zelenka napisał świetne scenariusze, a Jiřina Bohdalová doskonale zagrała swoją rolę. W serialu nie brakuje poczucia humoru, napięcia i wątków kryminalnych.

Znałeś Jiřinę Bohdalovą przed rozpoczęciem zdjęć do serialu?
Na nasze pierwsze spotkanie byłem przygotowany mentalnie. Ucząc się scenariusza wyobrażałem sobie, że z nią rozmawiam. Przed castingiem obejrzałem nawet kilka jej filmów, byłem w sporym szoku. W kolejnym etapie castingu siedziała za monitorem i komentowała to jak gram.

Jak układała ci się współpraca z Jiriną?
Była bardzo dokładna, ale też przyjemnie bliska. Od początku próbowałem pomóc. Myślę, że traktowała mnie jak prawdziwego wnuka. To dla mnie zaszczyt.

Jak się czułeś jako debiutant wśród profesjonalnych filmowców?
To niesamowite, że mogłem pracować w takim gronie i podziwiać grę aktorską takich gwiazd jak Jiřina Bohdalová, Jiří Štěpnička czy František Němec. Obserwowałem jak obmyślają swoje role i wprowadzają nowe pomysły. Dla młodego aktora, takiego jak ja, to coś nie do opisania. Każda sekunda była dla mnie cenną lekcją.

Czy jakiś moment z tego okresu szczególnie utkwił ci w pamięci?
Takich momentów było mnóstwo. Bardzo miło wspominam dni zdjęciowe i bliską współpracę z moją serialową babcią, panią Bohdalovą.

Była twoją mentorką? Udzielała rad?
Przed każdą sceną wspólnie przechodziliśmy przez cały dialog. W ten sposób mnie uczyła, bardzo to doceniam. Jej rady najczęściej dotyczyły ekspresji, energii wewnętrznej i autentycznego przedstawienia odgrywanej sceny.

Co w czasie kręcenia zdjęć było dla ciebie najtrudniejsze?
Chyba to, że równocześnie kręciliśmy dwie różne części. Koncentracja była tu bardzo ważna. Szczerze podziwiam aktorów kręcących po osiem części naraz. Ja nakręciłem dwie i było mi naprawdę ciężko, prawie nie spałem.

Jaki jest twój stosunek do thrillerów?
Jako czytelnik preferuję inne gatunki – science fiction czy powieści wojenne. W czasie kręcenia zdjęć do Och, te morderstwa! zmieniłem swoje podejście. Jako widz zacząłem nawet poszukiwać filmów w tym gatunku. Muszę przyznać, że zostałem lekko zainspirowany.

Jak zaczęła się twoja przygoda z aktorstwem?
Będąc dzieckiem miałem w sobie coś z ekshibicjonisty. Jako dziesięciolatek prowadziłem radiowy program dla dzieci. Nie potrafię wyobrazić sobie innego zawodu. Przyjęto mnie na wydział dramatyczny DAMU, a po szkole zacząłem etat w teatrze w Liberecu, gdzie spędziłem cztery lata. Dziś jestem freelancerem.

Powrót do Och, te morderstwa!